|
|
|
Kalendarzyk astronomiczny przy pomocy którego z wyprzedzeniem
można sobie zaplanować czas na niecodzienne obserwacje. |
Księżyc w pełni (cała tarcza):
26 lipca 2010 / 03:36
Maksimum roju Akwarydów:
28 lipca 2010 / w nocy
Maksimum roju Kaprikornidów:
30 lipca 2010 / w nocy
Księżyc w pobliżu Jowisza:
31 lipca 2010 / nad ranem

 |
|
Opisujemy to, czym nasz portal może się poszczycić
po 6 latach obecności w internecie. Pełny zbiór wiedzy o Twojej Pogodzie. |
Twoja Pogoda: To
największy i najbardziej nowoczesny portal pogodowy w Polsce. Nowatorski
system prognozowania sprawia, że nasze prognozy są nie tylko dokładne, ale
również sprawdzają się z największą w Polsce dokładnością. Szczegóły
poniżej...
W portalu Twoja Pogoda zawsze czeka na Ciebie najświeższa pogoda dla
Polski, prognoza dla Europy i świata. Na stronach portalu publikowana jest
pogoda na 16 dni dla polskich miast. Informacje pogodowe, galerie zdjęć
zjawisk pogodowych i przyrody, encyklopedia meteo czy ciekawe linki to
tylko niektóre rzeczy, które znajdziesz na stronach serwisu. Prognoza na
16 dni prezentowana w portalu Twoja Pogoda zawsze cechuje się bardzo
wysoką sprawdzalnością. Oprócz działu pogoda długoterminowa na stronach
czeka na Ciebie bardzo popularna pogoda na sierpień i pogoda na
wrzesień. Nie
zapomnieliśmy także o prognozach sezonowych takich jak pogoda na lato,
pogoda na jesień, pogoda na wakacje i pogoda na urlop. Jeśli chcesz poznać
przyszłość klimatu czy dowiedzieć się co to jest globalne ocieplenie,
dziura ozonowa, zanieczyszczenia powietrza czy sezon huraganów to odwiedź
dział encyklopedia. W portalu znajduje się także aktualizowana na bieżąco
między innymi pogoda dla rybaków, pogoda dla żeglarzy, pogoda dla
kierowców czy pogoda dla ogrodników. Dla naszych użytkowników, których
interesuje pogoda jaka będzie panować podczas specjalnych wydarzeń
przygotowaliśmy takie działy jak pogoda na majówkę, pogoda na święta,
pogoda na Dzień Dziecka czy pogoda na długi weekend. W
portalu publikowane są także komunikaty dla alergików, aktualne warunki
narciarskie, pogoda w kurortach turystycznych, a także ekstremalne
temperatury w Polsce i krajach całego świata. |

|



Upał wróci pojutrze do wschodniej Polski
(29.07/15:11) - W ostatnim dniu lipca do Polski wróci upał, ale
tylko do kilku regionów i na bardzo krótko. Nie musimy się już obawiać męczącego
żaru, w zamian będzie gorąco, ale przyjemnie. Gorące masy powietrza tym razem
dotrą do nas ze wschodu, czyli znad jałowych obszarów zachodniej Azji.
Temperatura wzrośnie tam do 40 stopni, ale u nas aż tak upalnie nie będzie.
Zanim strumień powietrza dotrze nad Polskę, ochłodzi się o 10 stopni. W sobotę
(31.07) równo 30 kresek pokażą termometry w cieniu na wschodnich krańcach
naszego kraju, czyli w miejscowościach położonych we wschodniej części
województw: podlaskiego, mazowieckiego, lubelskiego i podkarpackiego. Upał
będzie zjawiskiem lokalnym, ponieważ będą się pojawiać burze, podczas których
następować będzie ochłodzenie. W pozostałych regionach kraju będzie 25-26
stopni. W niedzielę (1.08) w całym kraju zrobi się gorąco, bo wszędzie będzie co
najmniej 28-29 stopni. Znów najcieplej będzie na wschodzie, gdzie wzdłuż granicy
z Litwą, Białorusią i Ukrainą termometry wskażą 30-31 stopni. W poniedziałek
(2.08) w cieniu 30-31 stopni pojawi się na nieco większym obszarze wschodniej
Polski. W innych regionach bez zmian, czyli 25-26 stopni. W różnych regionach
spodziewamy się lokalnych burz z obfitym deszczem. To, że upały powrócą do nas w
sierpniu, nie ma żadnych wątpliwości. Znów będziemy mieć 35 stopni w cieniu, ale
obszar panowania tak wysokich temperatur będzie znacznie mniejszy niż w lipcu.
Największych upałów powinniśmy oczekiwać dla odmiany na wschodzie kraju, co
wynikać będzie ze specyficznego rozkładu ośrodków niskiego i wysokiego
ciśnienia. U sąsiadów, na Ukrainie i Białorusi, temperatura może przekroczyć 40
stopni.
www.twojapogoda.pl
MULTIMEDIA:
Nasze najciekawsze galerie zdjęć

MULTIMEDIA:
Nasze najciekawsze galerie panoram

MULTIMEDIA:
Filmy o pogodzie w jakości HD


89 lat temu koło Opola było 40 stopni
(29.07/12:05) - Był gorący poranek 29 lipca 1921 roku. Niebo od
świtu było błękitne i bezchmurne. Nikt wówczas nie spodziewał się, że późnym
popołudniem padnie historyczny rekord temperatury który aż po dzisiejszy dzień
nie zostanie pobity. Do Polski już kolejny dzień z rzędu napływało niezwykle
suche powietrze ze wschodu. Dzięki potężnemu deszczowemu niżowi umiejscowionemu
ponad Irakiem, co w lipcu w tym regionie świata jest czymś zupełnie nie do
pomyślenia, do Polski płynął strumień wyjątkowo gorącego powietrza znad terenów
górskich i pustynnych od Iranu aż do Kazachstanu. Tam tego dnia temperatura w
cieniu osiągała 50 stopni. Upalne powietrze płynęło przez Rosję i trafiało do
środkowych regionów Europy. Nad Polską osiągnęło skrajne wartości tylko dlatego,
że kolidowało z chłodnymi masami powietrza związanymi z przesuwającym się na
wschód Europy potężnym układem niskiego ciśnienia, niosącym ulewne deszcze i
burze, który zatrzymał się nad Niemcami. To był ostatni dzień tak upalnej i
suchej aury, następnego dnia miało być już chłodniej, deszczowo i burzowo. 29
lipca 1921 roku zapisał się w historii polskiej meteorologii jako najgorętszy
dzień. W Prószkowie, oddalonym od Opola o około 7 kilometrów na południe, na
oficjalnej stacji meteorologicznej znajdującej się obok ówczesnego Królewskiego
Zakładu Kształcenia w Zakresie Sadownictwa i Warzywnictwa, temperatura w cieniu
osiągnęła plus 40,2 stopnia. Dzisiaj Prószków znajduje się w Polsce, ale w 1921
roku wchodził w skład Rzeszy Niemieckiej. Rekordowy upał jaki nawiedził wówczas
tereny znajdujące się w granicach dzisiejszej Polski odbył się kosztem ulew,
powodzi i fali chłodów jakie dotknęły kraje Bliskiego Wschodu w samym środku
pory suchej. Rok 1921 zapisał się również w kartach historii światowej
meteorologii jako jeden z czołówki najgorętszych lat od 1880 roku. Dodajmy, że
na 90. rocznicę w parku, gdzie była stacja meteo, zawiśnie pamiątkowa tablica. W
kronikach zachowały się informacje o rekordzie i wyjątkowo gorącym lecie. Wtedy
była wielka susza, rolnicy bardzo narzekali na słabe zbiory. W kronice jest też
informacja, że z tego powodu odwołane były lekcje w szkole. Na dzisiejszej
Opolszczyźnie w latach 20. panował specyficzny mikroklimat, rosło tam 300
gatunków brzoskwiń. Po decyzji o powołaniu w Prószkowie Królewskiego Instytutu
Pomologicznego zasadzono specjalną aleję drzew. Rosły tam egzotyczne drzewa
między innymi z Afryki. Kiedy już wyrosły, stworzyły zaporę przed chłodnymi
wiatrami z zachodu dzięki czemu było cieplej niż obecnie.
www.twojapogoda.pl
ENCYKLOPEDIA:
Wszystko o rekordach pogody 

100 litrów w 3 dni, a to jeszcze nie koniec
(29.07/09:12) - Deszcze zaczynają słabnąć, ale dzisiaj popada
prawie wszędzie, więc sytuacja na rzekach poprawiać się będzie bardzo powoli.
Nadal niewykluczone są podtopienia. W ciągu minionej doby najmocniej padało na
wschodzie Wielkopolski, na Kujawach i wschodnim Pomorzu. Suma opadów sięgnęła
tam 30-40 litrów na metr kwadratowy ziemi. Tymczasem na wschodzie kraju opady
nie były już silne i napadało co najwyżej kilkanaście milimetrów deszczu. Jednak
suma opadów za ostatnie 3 dni mówi nam jednoznacznie, że najbardziej mokrym
regionem w Polsce nadal pozostaje południowy wschód. Na Podhalu w ostatnie 72
godziny spadło 100 litrów deszczu na metr kwadratowy, w Rzeszowie na Podkarpaciu
70 litrów, a w Krakowie w Małopolsce równo 60 litrów. Po 50-55 litrów zanotowano
z kolei na ulicach Torunia i Łodzi. Bardzo mokro było także na Ziemi
Świętokrzyskiej i na Mazowszu, gdzie w Kielcach i Warszawie suma opadów wyniosła
30-35 litrów na metr kw. To oznacza, że na południu, wschodzie, w centrum i na
północny naszego kraju spadło przeważnie od połowy do całej normy miesięcznej
deszczu. Efektem jest właśnie wzrost poziomu wody w rzekach i podtopienia,
zwłaszcza tam, gdzie było najbardziej mokro, a więc w Małopolsce i na
Podkarpaciu. W powiecie bocheńskim w gminie Łapanów pojawiły się nowe osuwiska
ziemi. Na rzece Stradomka pozrywane zostały dwie kładki dla pieszych. W
miejscowości Zabrnie w powiecie dąbrowskim w gminie Szczucin oraz w miejscowości
Droginia w gminie Myślenice uszkodzeniu uległy wały przeciwpowodziowe, na skutek
czego zalane zostały pola i łąki. W miejscowości Zbydniów na odcinku około 100
metrów woda zerwała nawierzchnię drogi. W Krzywaczce w gminie Sułkowice zerwana
została linia niskiego napięcia, w Rudniku osuwisko uszkodziło sieć gazową, w
Sułkowicach mur oporowy runął na drogę wojewódzką. Do końca tygodnia opady powinny być już dużo słabsze, ale w weekend
pojawią się lokalne burze, które lokalnie mogą się okazać groźne. Najwięcej
będzie ich na południu Polski, gdzie podczas jednej burzy może spaść nawet 30
litrów wody na metr kwadratowy ziemi. Nie można więc wykluczyć kolejnych
podtopień w miejscach, gdzie ziemia jest już przesiąknięta wilgocią. Poza
strefami burzowymi spadnie średnio 5-15 litrów deszczu. Wyjątek będzie stanowić
wschodni kraniec woj. dolnośląskiego, woj. opolskie i południowe pogranicze woj.
wielkopolskiego i łódzkiego, gdzie od dzisiejszego wieczoru do jutrzejszego
przedpołudnia spadnie nawet 30-60 litrów deszczu na metr kwadratowy ziemi. Tym
samym w regionie spodziewamy się wzrostu poziomu wody w rzekach oraz podtopień.
Szczególnie dotyczy do Opolszczyzny, gdzie opady będą najbardziej intensywne.
Więcej szczegółów poniżej w naszej relacji na żywo.
www.twojapogoda.pl
RELACJA NA ŻYWO:
Zagrożenie powodziowe w lipcu 

W USA spadły gradziny o średnicy 20 cm
(29.07/06:05) - W ostatni piątek (23.07) w amerykańskiej
miejscowości Vivian w stanie Południowa Dakota spadł gigantyczny grad, który
przeszedł do historii światowej meteorologii. Wszystko dlatego, że każda z kul
gradowych, która runęła na ulice miasta, miała średnicę 20 centymetrów. Gradziny
z łatwością zbijały szyby w oknach, przebijały dachy, wgniatały karoserie
samochodów i uszkadzały korony drzew. Straty na polach uprawnych są
katastrofalne. Na skutek gradobicia 5 osób trafiło do szpitali. W Vivian nie ma
budynku na którym nie byłyby widoczne skutki tego niesamowitego zjawiska. Dziury
w dachach są większe niż pięść, co świadczy o rozmiarach gradu. Meteorolodzy z
amerykańskiej Krajowej Służby Pogodowej (NWS), którzy przybyli na miejsce, aby
dokonać pomiarów, mieli nie lada problem. Grad szybko się roztapiał, więc
niektórzy mieszkańcy, aby mieć pamiątkę, schowali go do swych lodówek. Jednak
największe gradziny zdążyły nieco zmniejszyć swoją średnicę na skutek częstego
otwierania lodówki. Mimo to pomiary wykazały, że po utracie swej masy nadal były
większe od tych, które dotąd uznawano za rekordowe. Te spadły na miejscowość
Aurora w amerykańskim stanie Nebraska w dniu 22 czerwca 2006. Największe kule
gradowe miały wtedy średnicę prawie 18 centymetrów. Meteorolodzy ze biura
prognoz w mieście Aberdeen, niedaleko Vivian, są zdania, że niecały tydzień temu
spadły największe gradziny w całej historii amerykańskiej meteorologii, o całe 2
centymetry większe od tych obserwowanych przed czterema laty. Światowa
meteorologia zna jeszcze jeden gradowy rekord, który należy do Bangladeszu,
tropikalnego kraju położonego w południowej Azji. 14 kwietnia 1986 roku spadły
tam kule gradowe, które ważyły aż jeden kilogram. Nie wiadomo jaką miała
średnicę pojedyncza gradzina, ale musiała być olbrzymia. W krajach strefy
tropikalnej kule gradowe często bywają tak ciężkie, że upadając na głowę
człowieka będącego na otwartej przestrzeni i nie mogącego się schronić, powodują
wstrząs mózgu. Bardzo często obrażenia są tak dotkliwe iż poszkodowany umiera.
Grad wbijający się w ciało powoduje bardzo bolesne i trudno gojące się siniaki.
Nie trudno sobie wyobrazić siłę gradu, wiedząc, że jest to kula lodowa, która ma
około 5 centymetrów średnicy i z dużą prędkością spada z wysokości aż kilku
kilometrów. Grad tworzy się w chmurze burzowej, kiedy złączają się ze sobą
krople wody. Unoszone są one przez prądy na wysokość ponad 10 kilometrów, gdzie
krople zamarzają przy minus 30 stopniach i zwiększają swoją objętość. Im dłużej
kule wirują w chmurze, tym większe rozmiary osiągają i tym poważniejsze stanowią
niebezpieczeństwo dla ludzi na ziemi. W Polsce największe gradziny osiągały
średnicę około 10 centymetrów. Takie właśnie zanotowano m.in. w lipcu 2007 roku
na Lubelszczyźnie.
www.twojapogoda.pl
FOTO: Olbrzymia gradzina spadła na
Vivian


Superkomputer ostrzeże przed cyklonem
(29.07/03:27) - Naukowcy na poważnie wzięli się za budowę
nowego systemu wczesnego ostrzegania przed narodzinami tropikalnych cyklonów.
Mózgiem systemu ma być nic innego, jak superkomputer. Pomysł powstał na
Uniwersytecie Maryland, gdzie grupka naukowców postanowiła zaprzęgnąć do pracy
superkomputer o nazwie Plejady, który należy do NASA. Do komputera wprowadzono
olbrzymie ilości danych dotyczących tropikalnego cyklonu Nargis, który w maju
2008 roku uderzył w Birmę na południu Azji, powodując przy tym śmierć ponad 138
tysięcy ludzi. Nargis okazał się najsilniejszym cyklonem w północnej części
Oceanu Indyjskiego w całej historii pomiarów meteorologicznych. Był również
najbardziej zabójczym cyklonem na południu Azji i drugim najbardziej
śmiercionośnym w skali całego świata, zaraz po cyklonie Nina z 1975 roku. Dane
dotyczyły temperatury powierzchni morza w rejonie powstania cyklonu, temperatury
powietrza, rozkładu wiatru i jego prędkości, ciśnienia, wilgotności powietrza,
temperatury punktu rosy, zachmurzenia i wielu innych czynników, które mogły mieć
wpływ na rozwój tego zjawiska. Superkomputer rozpoczął modelowanie rejonu, gdzie
cyklon się narodził. Ostatecznym celem badania jest poznanie zjawisk, które
bezpośrednio prowadzą do powstania tak silnego cyklonu. Superkomputer pomógł
zrozumieć procesy zachodzące nad wodami Oceanu Indyjskiego aż na 5 dni przed
powstaniem cyklonu. Jeśli naukowcom uda się wyodrębnić główne mechanizmy
charakteryzujące to zjawisko, to najprawdopodobniej będzie można zastosować je
przy prognozowaniu przyszłych cyklonów. Zasada pozostaje niezmienna, im
wcześniej uda się zaprognozować narodziny cyklonu i określić jego siłę, tym
więcej będzie czasu na przygotowanie się na jego nadejście i ochronę ludności.
Podczas uderzania cyklonu Nargis niewiele można było zrobić. Cyklon zbyt
gwałtownie przybrał na mocy, a komunikacja z ludnością w kraju rządzonym przez
wojskową juntę była poważnie utrudniona. Pozostaje mieć nadzieję, że w
przyszłości dzięki superkomputerom znacznie częściej będzie można zapobiegać
takim sytuacjom.
www.twojapogoda.pl
FOTO: Cyklon tropikalny Nargis w maju 2008 roku


Wieczorne spotkanie czterech planet
(28.07/23:50) - Koniec lipca przyniesie nam bardzo widowiskowe
zjawisko astronomiczne. Spoglądając na niebo zachodnie w godzinach wieczornych,
zobaczymy spotkanie czterech jasnych planet. Przez całe życie obserwujemy nocne
niebo. Z pewnością każdy z nas zachwycał się już widokiem milionów gwiazd. Nie
każdy jednak wie, że na niebie poza gwiazdami można także zobaczyć planety i to
prawie wszystkie z naszego Układu Słonecznego. Najbliższych wieczorów będziemy
mieli nietypową okazję, aby za jednym zamachem dostrzec większość z nich.
Wystarczy tylko zaledwie 45 minut po zachodzie Słońca skierować swój wzrok na
niebo zachodnie. Bardzo nisko nad horyzontem zobaczymy tam Merkurego, czyli
planetę znajdującą się najbliżej Słońca. Dostrzeżenie jej sprawi nad trudność,
ponieważ zanim zapadną ciemności, planeta zdąży schować się za horyzontem.
Dlatego obserwacje warto rozpocząć jak najszybciej, nawet jeśli niebo będzie
jeszcze dość jasne. Merkury pojawi się bardzo nisko między zachodnim a
północno-zachodnim horyzontem. Na prawo od planety jaśnieć będzie znana nam
dobrze gwiazda Regulus, najjaśniejsza w konstelacji Lwa. O wiele łatwiejsza do
obserwacji będzie druga planeta w naszym Układzie Słonecznym, a więc Wenus.
Znajdzie się ona w tym samym momencie dokładnie nad zachodnim horyzontem. Wenus
jest najjaśniejszą planetą na ziemskim niebie, dlatego bez trudu ją
zlokalizujemy, a na dodatek będzie ona naszym drogowskazem do odnalezienia
kolejnych dwóch planet, czyli Marsa i Saturna. Jaśnieć będą one na lewo od
Wenus. Ta górna "gwiazdka" to Saturn, zaś pod nią znajdzie się Mars. Obie
planety będą panować w gwiazdozbiorze Panny, a linia oddzielającą Pannę od Lwa
przebiegać będzie mniej więcej w połowie drogi między Wenus a układem Marsa i
Saturna. Jeśli tylko pogoda nam na to pozwoli, a w weekend spodziewamy się
rozpogodzeń, to będziemy mieć szansę na prawdziwą planetarną ucztę. Z biegiem
dni Wenus będzie się coraz bardziej zbliżać do Saturna i Marsa, aż wreszcie
około 10 sierpnia dojdzie do spotkania trzech planet. To będzie najbardziej
emocjonujące zjawisko sierpnia, gdy dodatkowo 12 i 13 dnia miesiąca spotkanie
trzech planet uświetni obecność Księżyca w postaci cienkiego rogalika.
www.twojapogoda.pl
ARCHIWUM:
Najciekawsze artykuły astronomiczne 

Ulewa przyczyną katastrofy lotniczej
(28.07/21:19) - Samolot Airbus A321 rozbił się dzisiaj w
rejonie stolicy Pakistanu. W katastrofie śmierć poniosły 152 osoby. Przyczyną
była fatalna pogoda. Według pakistańskich władz samolot podchodził do lądowania
dwukrotnie, ponieważ za pierwszym razem nie udało mu się wylądować z powodu
bardzo małej widoczności, będącej efektem potężnej ulewy. Podczas drugiego
podejścia maszyna rozbiła się o wzgórza wchodzące w skład Parku Narodowego
Margalla, górujące nad stolicą Pakistanu, miastem Islamabad. Świadkowie
zdarzenia twierdzą, że pilot mógł nie zauważyć wzgórz z powodu niskiego pułapu
chmur. Dzisiejsza ulewa była największą od początku tegorocznej pory mokrej w
północnym Pakistanie. Na Islamabad w ciągu kilkunastu godzin spadło aż 105
litrów wody na metr kwadratowy ziemi. To oznacza, że podczas lądowania pilot
Airbusa miał do czynienia z prawdziwą ścianą deszczu i mgłą ograniczającą
widoczność niemal do zera. Jednak nie tylko w północnym Pakistanie pogoda jest
skrajnie trudna. W regionach północno-zachodnich ulewy były tak duże, że
doprowadziły do zawalenia się kilkudziesięciu budynków w prowincji Chajber
Pachtunchwa. W gruzach ratownikom udało się odnaleźć zwłoki 60 osób. Gwałtowne
wzbierające rzeki zerwały kilka mostów i podmyły kilometry dróg, dlatego dojazd
do niektórych miejscowości jest utrudniony, bądź też niemożliwy. Bardzo podobna
sytuacja ma miejsce także w graniczących z tą częścią Pakistanu afgańskich
prowincjach Kapisa i Laghman. Intensywne opady deszczu doprowadziły tam do
zniszczenia kilkudziesięciu domów. Według ostatniego bilansu sporządzonego przez
Afgańskie Krajowe Władze ds. Zarządzania Kataklizmami (ANDMA), zginęło co
najmniej 30 osób, wiele jest rannych. W ostatnich tygodniach swe domy m.in. na
skutek kataklizmów musiały opuścić 44 tysiące ludzi.
www.twojapogoda.pl
METEO-BLOG:
O meteorologii z nieco innej strony 

W Karpatach panuje fatalna pogoda
(28.07/18:31) - Jeśli zamierzanie wybrać się w Karpaty, to z
pewnością nie jest to odpowiedni czas. W górach jest bardzo zimno, wieje
porywisty wiatr, ulewnie pada deszcz, a szczyty toną w gęstej mgle. Tatry to
obecnie najbardziej mokre miejsce w Polsce. W ciągu ostatniej doby spadło tam
równo 100 litrów wody na metr kwadratowy ziemi. Szlaki są podtopione, w wielu
miejscach zalega na nich błoto, które utrudnia wędrówkę po szlakach. Niski pułap
chmur sprawił, że już na niewielkiej wysokości pojawia się gęsta mgła, która
ogranicza widzialność do mniej niż 100 metrów. Jakby tego było mało to jeszcze
temperatura spadła do zaledwie 2 stopni, a północno-zachodni wiatr osiąga w
porywach 90 kilometrów na godzinę. Po stronie słowackiej w partiach szczytowych
spadł śnieg. Na Łomnicy przy minus 1 stopniu leżą 3 centymetry białego puchu.
Podmuchy wiatru osiągają nawet 120 km/h, a więc można już mówić o wietrze
huraganowym. To pogoda podczas której można się zgubić nawet na dobrze znanym
szlaku. Dlatego ratownicy TOPR-u proszą turystów o rezygnację z wypraw w góry do
czasu poprawy pogody. Jutro opady powinny słabnąć, ale ustąpią dopiero w nocy z
czwartku na piątek (29/30.07). Niestety stanie się to na bardzo krótko, bo
zaledwie na 6 godzin. W piątek (30.07) przez cały dzień nad Tatrami będą
przechodzić ulewne deszcze. Znów może spaść nawet 20 litrów wody na metr
kwadratowy ziemi. W weekend (31.07-1.08) poprawa pogody, ale zagrożenie tym
razem mogą stanowić burze, które będą się pojawiać lokalnie popołudniami i
wieczorami. Tak więc od poranka do godzin popołudniowych powinno być słonecznie
i sucho. Temperatura będzie wynosić w Karpatach od 8 stopni rano do 14 stopni po
południu, zaś w Sudetach od 9 stopni rano do 15 stopni po południu. W przyszłym
tygodniu niewiele zmian w pogodzie, nadal chłodno i deszczowo. W związku z
zagrożeniem powodziowym wszystkie osoby mieszkające lub spędzające wakacje na
terenach podgórskich powinny cały czas śledzić poziom wody w miejscowych
rzekach, potokach i strumykach, słuchając komunikatów w lokalnych radiach lub
telefonując do miejscowego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Jednocześnie należy
pamiętać, aby nie zbliżać się do cieków wodnych na niebezpieczną odległość.
www.twojapogoda.pl
GALERIA ZDJĘĆ:
Karkonoski Park Narodowy 
GALERIA PANORAM:
Karkonoski Park Narodowy 

Na Pomorzu i Kujawach możliwe podtopienia
(28.07/15:03) - Od godzin nocnych na Kujawach, w Wielkopolsce i
na wschodnim Pomorzu występują ulewne deszcze o charakterze ciągłym. W ciągu
ostatnich kilkunastu godzin spadło tam już 20 litrów wody na metr kwadratowy.
Najsilniejszych opadów należy oczekiwać w nocy i jutro w ciągu dnia. W
Wielkopolsce i na Kujawach deszcze powinny ustać jutro w godzinach porannych,
zaś na wschodnim Pomorzu dopiero po południu. Do tego czasu spadnie przeważnie
od 10 do 30 litrów deszczu na metr kwadratowy, a lokalnie w województwie
pomorskim nawet do 50-60 litrów. To oznacza, że łączna suma opadów za ostatnią
dobę wyniesie 60-80 litrów na metr kwadratowy i będzie to stanowić zagrożenie
podtopieniami. Woda może się zbierać w obniżeniach terenu oraz w miejscach,
gdzie studzienki kanalizacyjne są niedrożne. Mieszkańcy obszarów, które na
skutek ulew są najczęściej podtapiane, powinni przygotować worki z piaskiem.
Szczególnie mocno padać będzie podczas burz, które już teraz docierają do
wschodnich krańców województwa pomorskiego i kujawsko-pomorskiego od strony woj.
warmińsko-mazurskiego i mazowieckiego. W ciągu tylko jednej godziny może spaść
30 milimetrów wody i spowodować podtopienia nawet na terenach oddalonych od rzek
i potoków. Musimy się też liczyć z utrudnieniami na drogach, które również mogą
ulec podtopieniom. Przyczyną ulew na północy Polski jest niż Tina, który
znajduje się teraz nad wschodnią Polską. Związany z nim wycinek ciepłego frontu
atmosferycznego ciągnie się od Pomorza i Warmii przez wody Morza Bałtyckiego w
kierunku południowej Finlandii. Front niesie intensywne opady deszczu, które z
biegiem godzin będą wędrować coraz dalej na północ. Wśród popularnych kurortów
nadbałtyckich największych ulew i podtopień spodziewamy się m.in. w Ustce,
Łebie, Władysławowie, Trójmieście i na Helu. Poniżej więcej informacji na ten
temat.
www.twojapogoda.pl
RELACJA NA ŻYWO:
Zagrożenie powodziowe w lipcu 

Syberia: Rekord ciepła na biegunie zimna
(28.07/12:07) - Każdego dnia w Rosji padają kolejne rekordy
ciepła, ale gdy fala upałów dociera do syberyjskiego bieguna zimna, to mowa jest
o czymś więcej niż tylko o zwykłym upale. W ostatnich dniach niezwykle gorąco
zaczęło się robić w najzimniejszej części rosyjskiej Syberii, a więc w słynnej
Jakucji, położonej wśród gór. Tak jest również w osadzie Ojmiakon,
zamieszkiwanej przez kilka tysięcy ludzi, która jest nazywana biegunem zimna w
Rosji, jak i na całej północnej półkuli Ziemi. To właśnie tam 6 lutego 1933 roku
zanotowano minus 67,8 stopnia. Była to najniższa temperatura zmierzona spośród
wszystkich miast na świecie stale zamieszkiwanych przez człowieka. Teraz po
dokładnie 77 latach pada dla odmiany rekord ciepła. Temperatura czwartą dobę
przekracza tam w cieniu 30 stopni. Najgoręcej było w ciągu ostatnich 6 godzin,
kiedy temperatura zmierzona na oficjalnej stacji meteorologicznej wyniosła 33,9
stopnia. Nigdy wcześniej w prawie 100-letniej historii pomiarów nie było tam aż
tak upalnie. Poprzedni rekord sprzed wielu lat wynosił 33,3 stopnia. Jak
Sybiracy wytrzymują niespotykane upały? Po prostu starają się jak najkrócej
przebywać na słońcu. Są oni bardzo dobrze przygotowani do przetrwania
największych mrozów, ale upału boją się jak ognia. Nie mieli z nim jeszcze do
czynienia, więc nie bardzo wiedzą jak się zachować. Wszyscy są oczywiście
osłabieni, ponieważ fali upałów towarzyszą pożary lasów, które sprawiają, że
cały region jest pogrążony w trującym dymie, który drażni gardło, nos i oczy. Na
szczęście w następnych dniach temperatura zacznie się błyskawicznie obniżać.
Jutro będzie tylko 25 stopni, pojutrze 20 stopni, na początku przyszłego
tygodnia zaledwie 13 stopni, a nocami i o porankach 5 stopni. To efekt zmiany
kierunku napływu mas powietrza na północny i zwiększania się zachmurzenia.
www.twojapogoda.pl
ENCYKLOPEDIA:
Wszystko o rekordach pogody 

Straszliwa wichura we Włoszech na wideo
(28.07/09:12) - Potężną wichurę sfilmował jeden z mieszkańców
Włoch. Był skrajnie nieodpowiedzialny, ponieważ unoszące się w powietrzu odłamki
w każdej chwili mogły mu odebrać życie. Przerażające zdarzenie miało miejsce w
miejscowości Sant' Angelo, niedaleko Padwy, w północnych Włoszech, gdzie po
kolejnym upalnym dniu, nadeszło oczekiwane załamanie pogody. W piątek (23.07) po
południu niebo poważnie się zaczęło chmurzyć. Z oddali słychać było grzmoty,
które z każdą minutą stawały się coraz bardziej donośne. Nagle runęła ściana
wody, a wiatr gwałtownie się nasilił. Wszystko stało się dosłownie w ciągu
kilkudziesięciu sekund. Na nagraniu wideo tylko dla osób o mocnych nerwach,
które zamieszczamy pod artykułem, widoczne są uginające się pod naporem wiatru
drzewa, do czasu aż wiatr i deszcz tworzą mieszankę, która niemal całkowicie
ogranicza widoczność. W powietrzu unoszą się najróżniejsze przedmioty, które z
gigantyczną prędkością są przenoszone wraz z wiatrem. Internauta, który filmował
całe zdarzenie, wykazał się skrajną nieodpowiedzialnością, ponieważ w każdej
chwili fragmenty rozlatującego się budynku mogły przebić szybę, poważnie go
zranić lub nawet zabić. Tego typu zjawisko nazywane jest fachowo przez
meteorologów z angielskiego "downburst". Jest to bardzo gwałtowne uderzenie
wiatru wzdłuż tzw. linii szkwałów, na skutek panowania silnych prądów
zstępujących. Takie zjawiska najczęściej tworzą się na czole aktywnej chmury
burzowej, nazywanej superkomórką burzową, która potrafi się przemieszczać z
prędkością 80 kilometrów na godzinę. Sam wiatr może mieć prędkość nawet 100-150
km/h i rujnować wszystko, co stanie mu na drodze. Szkwał zazwyczaj nie trwa dłużej niż
5-10 minut, poczym następuje bardzo szybkie osłabnięcie wiatru, nasilenie się grzmotów
i błysków oraz
utrzymywanie się intensywnego deszczu. Poniżej zamieszczamy omawiane wideo.
www.twojapogoda.pl
WIDEO: Wichura w mieście Sant' Angelo we Włoszech 

Tornado nad Bronksem w Nowym Jorku
(28.07/06:08) - Fala upałów sprawiła, że na wschodzie Stanów
Zjednoczonych wszystko dzieje się dwa razy wolniej niż zwykle. Jednak wcale nie
oznacza to, że jest nudno. Atrakcje milionom mieszkańców zapewnia pogoda.
Amerykańska Służba Pogodowa (NWS) bardzo rzadko wydaje ostrzeżenia przed
możliwością tornada nad Nowym Jorkiem. Dlatego bardzo zaskoczyła i jednocześnie
zaniepokoiła Nowojorczyków. Jednak ostrzeżenia wcale nie okazały się
przesadzone, ponieważ nad dzielnicą Bronks, w północnej części metropolii,
pojawiło się niewielkie tornado. Lej sięgnął ziemi na osiedlu Riverdale na
wschodnim brzegu rzeki Hudson. Jak wynika z pomiarów poczynionych przez
meteorologów, prędkość wiatru dochodziła do 160 kilometrów na godzinę. Dlatego
też sklasyfikowano je jako EF-1. Tornado miało średnicę 100 metrów i pokonało
niecały kilometr. W ciągu 10 minut zjawisko dokonało takich spustoszeń w sieci
energetycznej, że od prądu zostało odciętych tysiące mieszkańców tej części
Nowego Jorku. Unoszące się w powietrzu fragmenty budynków zraniły 7 osób, które
trafiły do szpitali. Ulice zostały na kilka godzin zablokowane przez połamane
gałęzie. Jak wyliczają nowojorscy meteorolodzy, było to dopiero drugie tornado,
które narodziło się nad Bronksem w historii pomiarów, czyli od 1950 roku.
Poprzednio tornado szalało nad tą dzielnicą, zamieszkiwaną w większości przez
Latynosów i Afroamerykanów, 2 września 1974 roku.
www.twojapogoda.pl
ENCYKLOPEDIA:
Wszystko na temat tornad 

Stolica Rosji w upale i gryzącym dymie
(28.07/03:11) - W stolicy Rosji upały są coraz intensywniejsze,
ale to nie one, lecz dym z pożarów wyschniętej roślinności, jest obecnie
największym zagrożeniem zwłaszcza dla astmatyków i alergików. Po kilkudniowej
przerwie Moskwa znów pogrążyła się w białej mgle. Nie są to jednak drobne
kropelki wody, lecz pył i gazy pochodzące z ognisk pożarów torfowisk, pól, łąk i
lasów, które na skutek największej suszy od kilkudziesięciu lat, wysychają na
wiór i stają się łatwopalne. Widoczność w mieście zmniejszyła się kilkukrotnie,
nawet do mniej niż 300 metrów, co powoduje utrudnienia w ruchu lotniczym.
Mieszkańcy zmuszeni są zamykać okna, aby nieprzyjemny swąd nie dostawał się do
wnętrza domostw. Jednak jak tu odciąć się od powietrza, gdy temperatura
przekracza w cieniu 35 stopni i niebezpiecznie zbliża się do 40 kreski? Lekarze
wahali się, ale wreszcie zdecydowali się polecać noszenie maseczek. Nie chcieli
wywoływać paniki, ale po tym jak media zasypały widzów informacjami o rekordowej
liczbie przyjmowanych do szpitali, stało się jasne, że jest bardzo źle, a może
być jeszcze gorzej. Prognozy nie napawają optymizmem, ponieważ największa fala
upałów ma nadejść dzisiaj i jutro. Termometry mogą pokazać od 38 do 40 stopni.
Później zacznie się stopniowo ochładzać, ale nie ma mowy, aby do początku
przyszłego tygodnia były popołudniami mniej niż 33 stopnie. Moskwianie oczekują
na obfity deszcz, który mógłby usunąć z powietrza dym z pożarów. Jest spora
szansa na to, że burza przetoczy się nad miastem jutro późnym popołudniem lub
wieczorem. Nie jest jednak pewne czy wszystkie dzielnice otrzymają deszcz. W
cerkwiach urządzono nawet specjalne msze, na których wierni modlą się o opady i
ochłodzenie. Szczególnie dotyczy to ludzi starszych, którzy z tak silnym i
długotrwałym upałem spotykają się po raz pierwszy w życiu i jednocześnie
najgorzej go znoszą. Historyczne rekordy ciepła w ostatnich dniach padły na
wszystkich stacjach meteorologicznych, zarówno na przedmieściach Moskwy, jak i w
jej ścisłym centrum. Najwyższą zanotowaną wartością było 38,8 stopnia na
lotnisku Bykowo. W moskiewskim obserwatorium meteorologicznym było 37,5 stopnia.
Nigdy wcześniej od kiedy zaczęto prowadzić stałe pomiary w 1879 roku, czyli 131
lat temu, nie było tak upalnie. Poprzedni rekord obowiązywał od sierpnia 1920
roku i wynosił 36,8 stopnia. Dodajmy jeszcze, że nowy rekord ciepła padł także w
Petersburgu, który jest znacznie chłodniejszym miastem niż Moskwa. W ostatnich
dniach temperatura sięgnęła tam w cieniu 34,5 stopnia, także po raz pierwszy w
lipcu w historii pomiarów.
www.twojapogoda.pl
GALERIA ZDJĘĆ:
Fala tropikalnych upałów w Polsce 

100 milionów Ziem w Drodze Mlecznej?
(27.07/23:52) - Kosmiczny Teleskop Keplera ma na swym koncie
kolejne odkrycie. W ciągu kilku tygodni spośród niezliczonych gwiazd wyłowił 140
pozasłonecznych planet, które swoimi rozmiarami przypominają Ziemię. Teleskop
skanuje fragment Drogi Mlecznej na przestrzeni około 3 tysięcy lat świetlnych,
przyglądając się około 156 tysiącom stosunkowo chłodnych gwiazd w konstelacji
Łabędzia i Liry. Jego głównym celem jest odkrycie jak największej ilości
egzoplanet, czyli planet, które obiegają gwiazdę lub gwiazdy inne niż Słońce.
Przed miesiącem naukowcy z NASA oznajmili, że Kepler podczas swojej ponad
rocznej misji odkrył 700 planet pozasłonecznych, ale ujawnili publicznie dane
tylko 306. Pozostałe 400 planet miało trafić do szczegółowej analizy. Spośród
tych 400 właśnie ujawniono dane kolejnych 140 planet. Kilkaset pozostałych
obiektów wciąż jest intensywnie badanych i jak ten proces się zakończy, to
naukowcy przekażą opinii publicznej dane na ich temat. Teleskop stale monitoruje
jasność gwiazd, a komputer natychmiast informuje naukowców, gdy ich blask
wyraźnie zacznie się zmniejszać. To oznaczałoby, że gwiazda jest przysłaniana
przez okrążającą ją planetę. Dokładność analiz jest niesłychana w historii
nauki, ponieważ komputer reaguje na zmianę jasności gwiazdy wielkości jednej
setnej procenta, co każde 30 minut. Naukowcy po otrzymaniu ostatnich danych są
zdania, że w samej naszej Galaktyce znajduje się nawet 100 milionów obiektów,
które są identyczne jak Ziemia. To oznacza, że mamy 100 milionów szans na to,
aby na przynajmniej jednej z nich ukształtowało się życie podobne do naszego.
Aby tak się stało, obiekt nie tylko musiałby być podobny do Ziemi pod względem
geologicznym i mieć atmosferę bogatą w tlen, ale również musiałby okrążać swoją
macierzystą gwiazdę po takiej orbicie, dzięki której temperatura na powierzchni
planety byłaby zbliżona do ziemskiej, a więc średnio wynosiła około 15 stopni
Celsjusza. Mimo iż dane na temat tych obiektów zwykłemu śmiertelnikowi nic nie
powiedzą, to jednak naukowcy wyciągają z nich niezwykle cenne informacje, jak na
przykład o składzie gwiazd i planet, ich rozmiarach i odległości od Ziemi.
Dzięki tym danym można będzie szczegółowo określić czy dana egzoplaneta jest
zbliżona do Ziemi i czy może istnieć na niej życie podobne do naszego. Za kilka
lat, gdy misja Keplera dobiegnie końca, naukowcy wreszcie odpowiedzą na kluczowe
pytania: jaką część wszystkich przebadanych planet stanowią planety skaliste,
czyli takie jak Ziemia, a także ile planet zawierają obce układy słoneczne, jak
wielkie potrafią być gazowe planety oraz wokół jakiego typu gwiazd najczęściej
one krążą. Poniżej więcej o astronomii.
www.twojapogoda.pl
ARCHIWUM:
Najciekawsze artykuły astronomiczne 

Dlaczego chmury zmieniają swą barwę?
(27.07/20:31) - Czasem zastanawiamy się dlaczego chmury w ciągu
dnia są białe, a o wschodzie i zachodzie słońca przybierają gorące barwy. To
efekt załamywania się promieni słonecznych na kropelkach wody z których
zbudowane są chmury. W ciągu dnia chmury działają niczym lustro, odbijając i
załamując padające na nie promienie słoneczne, te same, które barwią niebo na
błękitny kolor, ponieważ większą zdolność rozpraszania się w ziemskiej
atmosferze ma właśnie niebieska część widma światła widzialnego. W godzinach
południowych kąt padania promieni słonecznych na powierzchnię chmur nie jest
duży, dlatego zachowują one barwę białą. Jednak, gdy słońce znajduje się w
pobliżu horyzontu promienie padają pod bardzo dużym kątem, oświetlając nie górną
część chmur, lecz ich podstawy. Wówczas dolna część chmur, a także części
środkowe, zaczynają zmieniać barwę z białej na odcienie czerwieni. Oznacza to,
że większą zdolność do rozpraszania się w atmosferze mają wówczas czerwone
części widma światła widzialnego. Jednak czasem zdarza się, że zachody i wschody
słońca są znacznie bardziej kolorowe niż zazwyczaj. To efekt zanieczyszczenia
powietrza pyłami i gazami na których promienie świetlne załamują się jeszcze
częściej. Chmury bywają jednak nie tylko białe, czerwone i pomarańczowe, ale
także szare i fioletowe. Przyczyną ciemnych kolorów chmur jest ilość kropel
wody, które niosą. Im intensywniejsze deszcze z nich padają, tym zwykle
ciemniejsze są ich podstawy. Promienie słoneczne nie są w stanie przedostać się
przez wyjątkowo obfitujące w wodę chmury, które zdecydowanie ciemnieją. Do
najciemniejszych chmur należy cumulonimbus, czyli chmura burzowa, która poza
ulewami niesie także wyładowania atmosferyczne, silny wiatr i grad.
www.twojapogoda.pl
ENCYKLOPEDIA:
Wszystko na temat chmur 

Niebezpieczne burze na wschodzie Polski
(27.07/17:05) - Przez wschodnią Polskę przechodzą gwałtowne
burze, które mogą powodować podtopienia, łamać drzewa i zrywać linie
energetyczne. Tego popołudnia warto być ostrożnym. Wczesnym popołudniem burze
przetoczyły się nad Podlasiem, wędrując znad Białorusi ku Obwodowi
Kaliningradzkiemu i Litwie. Obecnie kolejna strefa burz wkracza znad
północno-zachodniego krańca Ukrainy nad zachodnie pogranicze Białorusi, a
stamtąd nad wschodnią Polskę. W następnych godzinach burz z ulewnym deszczem,
gradem i porywistym wiatrem oczekujemy na północy Lubelszczyzny, na Mazowszu,
Podlasiu i na końcu także nad Mazurach i Warmii. W czasie burz w ciągu jednej
godziny na każdy metr kwadratowy ziemi może spaść do 10-30 litrów deszczu,
lokalnie do 50 litrów. Grad może mieć średnicę 1-3 centymetrów. Wiatr w porywach
może przekraczać 80 km/h. Gwałtowne zjawiska mogą powodować zniszczenia w
energetyce, rolnictwie, budownictwie, leśnictwie i utrudniać ruch na drogach.
Ulewy mogą powodować podtopienia. Należy pamiętać, by przed burzą właściwie
zabezpieczyć drzwi i okna, uprzątnąć meble ogrodowe i inne przedmioty znajdujące
się na zewnątrz, np. na balkonach. Osoby, które burza zastanie w aucie, powinny
natychmiast zjechać na parking lub pobocze drogi z dala od pojedynczych drzew,
tablic reklamowych i linii energetycznych. Należy uważać, by nie parkować nad
studzienkami ściekowymi. Nie należy też opuszczać samochodu, sprawdzić tylko,
czy drzwi i okna są w nim szczelnie zamknięte. Amatorzy sportów wodnych powinni
zejść na ląd, gdy tylko pojawią się pierwsze symptomy burzy. Biwakujący nad
brzegami jezior czy rzek powinni natychmiast przenieść obóz w bezpieczniejsze
miejsce. Zagrożeniem dla życia i zdrowia jest też schronienie się przed burzą
np. pod drzewem, w pobliżu wysokiego masztu i komina oraz przebywanie pod linią
tramwajową i linią wysokiego napięcia. Burze zaczną zanikać w nocy, ale powrócą
jutro do północno-wschodniej i północnej części kraju.
www.twojapogoda.pl
INFO: Aktualne
ostrzeżenia meteorologiczne dla Polski 

Będą ulewy, rośnie zagrożenie powodzią
(27.07/14:58) - Wczesnym popołudniem nad południowo-wschodnią
część kraju wkroczyła strefa obfitych opadów deszczu o charakterze ciągłym,
która obecnie przemieszcza się na zachód. Wieczorem i w nocy opanuje całą
południową, środkową i wschodnią część Polski. Dodatkowo na wschodzie spodziewać
się należy w następnych godzinach gwałtownych burz, podczas których opady będą
ulewne. Do jutrzejszego poranka w regionie spadnie przeważnie od 30 do 50 litrów
wody na metr kwadratowy ziemi. To wystarczy, aby doszło do lokalnych podtopień,
a także wzbierania rzek i potoków, zwłaszcza na terenach górskich i podgórskich.
Jutro w ciągu całego dnia nadal utrzymają się intensywne opady deszczu o
charakterze ciągłym. Łączna suma opadów wzrośnie przeważnie do 30-40 litrów, zaś
miejscami na Ziemi Łódzkiej, Mazowszu, w Małopolsce, na Podkarpaciu i Ziemi
Świętokrzyskiej nawet do 60-80 litrów. W Karpatach miejscami suma opadów może
przekroczyć 100 litrów na metr kwadratowy. Opady zaczną słabnąć i zanikać w nocy
ze środy na czwartek (28/29.07). Jednak w czwartek (29.07) w ciągu dnia pojawią
się kolejne opady deszczu. Tym razem przelotne, ale również intensywne. W
centrum i na południu kraju spadnie do 10-15 litrów wody na metr kwadratowy.
Znacznie silniejsze deszcze spodziewane są przed nas począwszy od nocy z
czwartku na piątek (29/30.07), które przetaczać się będą z południa na wschód
kraju przez cały piątek (30.07) spadnie wówczas kolejne 20-30 litrów deszczu. Do
soboty (31.07) łączna suma opadów deszczu wyniesie w centrum, na południu i
wschodzie kraju nawet do 60-80 litrów na metr kwadratowy, a miejscami w
Małopolsce i na Podkarpaciu do 100-130 litrów. Są to już sumy powodziowe,
dlatego ostrzegamy przed systematycznie wzrastającym poziomem wody w rzekach i
podtopieniami. Szczególnie trudna sytuacja panować będzie za kilka dni na
głównych dopływach górnej Wisły, czyli m.in. na Rabie, Dunajcu, Białej
Tarnowskiej, Ropie, Wisłoce i Wisłoku oraz ich mniejszych dopływach. Dlatego też
prosimy o zachowanie ostrożności, zwłaszcza o nie zbliżanie się do koryt
rzecznych i spacerowanie po wałach przeciwpowodziowych podczas intensywnych
opadów deszczu. Poniżej nasza relacja na żywo.
www.twojapogoda.pl
RELACJA NA ŻYWO:
Zagrożenie powodziowe w lipcu 

Cyklonów mniej, ale dużo intensywniejsze
(27.07/14:01) - Jednym z wciąż najmniej poznanych zjawisk
atmosferycznych są tropikalne cyklony. Po ich rekordowej aktywności w 2004 i
2005 roku nadszedł okres ciszy. Huraganów rodzących się nad wodami Oceanu
Atlantyckiego było tyle samo co w wielu ostatnich latach lub też nieco mniej.
Jednak pomimo, że nie było ich dużo, to jednak ich siła była większa niż
zazwyczaj. Początkowo naukowcom ze Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO)
wydawało się, że wraz z nasilaniem się intensywności cyklonów zwiększać się
będzie także ich ilość. Szybko okazało się, że oba zjawiska nie idą w parze.
Dlatego też opracowano nowy model komputerowy według którego założono ocieplanie
się wód światowych oceanów w stopniu małym, a więc przy wzroście temperatury
przy powierzchni o 2,8 stopnia Celsjusza do końca tego stulecia. Wykazano dzięki
temu, że liczba tropikalnych cyklonów może pozostać taka sama lub nawet się
zmniejszyć, ale siła cyklonów będzie się systematycznie zwiększać. To oznacza,
że do tej pory mieliśmy wiele cyklonów i tylko kilka z nich było ekstremalnie
groźnymi, podczas gdy w przyszłości cyklonów może być zaledwie kilka, a wśród
nich każdy będzie wyjątkowo aktywny, w myśl powiedzenia: raz a dobrze. Model
wskazał, że obfitość opadów deszczu wzrośnie o 20 procent w promieniu 100
kilometrów od oka cyklonu, zaś siła wiatru zwiększy się od 2 do 11 procent. To
właśnie intensywność cyklonów najbardziej spędza sen z powiek naukowcom. W
półrocznym sezonie na te zjawiska wystarczy bowiem tylko jeden cyklon taki jak
pamiętna Katrina, aby zmieść z powierzchni ziemi duże miasto. Nie ma
wątpliwości, że w przyszłości takie zagrożenie będzie jeszcze częstsze. Poniżej
więcej o tropikalnych cyklonach.
www.twojapogoda.pl
ENCYKLOPEDIA:
Wielka encyklopedia huraganu Wilma 
ENCYKLOPEDIA:
Wielka encyklopedia huraganu Rita 
ENCYKLOPEDIA:
Wielka encyklopedia huraganu Katrina 

Poznań na szlaku trąb powietrznych
(27.07/10:23) - Nad Polską w ciągu każdego roku pojawia się
kilka lub kilkanaście trąb powietrznych, czyli tych samych zjawisk, które w USA
są nazywane tornadami. Czasami zdarza się ich prawdziwa epidemia. W naszym kraju
potężne tornada to rzadkość. Ostatnio mieliśmy z takim do czynienia 15 sierpnia
2008 roku, kiedy od województwa opolskiego po łódzkie przeszła trąba powietrzna
kategorii F4, co oznacza wiatr wiejący z prędkością od 330 do 417 kilometrów na
godzinę. Jednak każdego roku nad naszymi głowami pojawiają się tak zwane kominy
chmurowe, które są określane jako zalążki tornad. Nie każdy komin od razu daje
tornado, ale jego pojawienie się oznacza, że w chmurze zachodzą procesy
niezwykle gwałtowne, które są dla nas bardzo niebezpieczne. Tak właśnie było
przedostatniego dnia maja w Poznaniu nad który nadciągnęła ciemna chmura burzowa. W krótkim czasie
spadło 11 litrów deszczu na metr kwadratowy ziemi, co spowodowało podtopienia
niektórych ulic. Jednak najbardziej niezwykłe było to, że oczom mieszkańców
ukazała się cała gromada kominów chmurowych. Jeden z nich zszedł na tyle nisko,
że istniało podejrzenie, że mamy do czynienia z prawdziwą trąbą powietrzną.
Wątpliwości rozwiał nasz czytelnik Kamil Winiszewski, który dokładnie
opowiedział nam o tym, co zdarzyło się tego dnia w stolicy Wielkopolski.
"Zjawisko, które udało mi się zaobserwować miało miejsce 30 maja 2010 roku.
Wszystko zaczęło się od bardzo silnej ulewy i wichury w godzinach późno
popołudniowych. Burza trwała kilkanaście minut. Kiedy wiatr i deszcz ustał,
dostałem telefon od mojego znajomego, z informacją abym wyszedł na balkon. To co
zobaczyłem mroziło krew w żyłach. Takie obrazy widziałem tylko w TV. Po wyjściu
na balkon po raz pierwszy w swoim życiu ujrzałem trąbę powietrzną. Formowała się
od południowej strony miasta, zmierzając ku zachodowi, aby tam się rozejść. Od
północnej strony z kolei formowała się jeszcze jedna, znacznie większa trąba, co
widać na jednym z filmów, które nakręciłem. Żaden z dwóch wirów powietrznych nie
miał (tak mi się wydaje) styczności z ziemią. Niestety filmy nie ukazują
zjawiska od początku do końca, ale z tego co opowiadał mój kolega Erwin, lej,
który uformował się na południu Poznania, był o wiele większy zanim zacząłem go
filmować. Nie zmienia to jednak faktu, że zjawisko było to bardzo niecodzienne".
Link do filmów nakręconych przez naszego czytelnika zamieszczamy pod artykułem.
www.twojapogoda.pl
WIDEO: Formujące się tornada nad Poznaniem


Dziura ozonowa ochładza Antarktykę?
(27.07/07:12) - Tego lata pokrywa lodowa wokół bieguna
północnego zmniejsza się w tempie największym w historii obserwacji. Tymczasem
wokół bieguna południowego lodu jest znacznie więcej niż zwykle. Sezonowe zmiany
w wielkości pokrywy lodowej na obszarach polarnych to norma. Latem lodu jest
coraz mniej z uwagi na wzrastającą temperaturę i dzień polarny. Natomiast zimą
temperatura spada, zapada noc polarna, a pokrywa lodowa zwiększa swój zasięg. W
Arktyce panuje teraz lato, które już zapisuje się jako rekordowe, ponieważ tempo
zanikania pokrywy lodowej jest największe od kiedy zaczęto prowadzić stałe
pomiary satelitarne w 1979 roku. Lodu jest więc znacznie mniej niż zwykle i
niewykluczone, że we wrześniu, czyli w miesiącu w którym corocznie lodu jest
najmniej, zasięg pokrywy będzie najmniejszy w historii, mniejszy niż w
dotychczas rekordowym 2007 roku. Jednak nie tylko obszary arktyczne zasługują w
tym sezonie na szczególną uwagę. To co dzieje się po przeciwnej stronie Ziemi,
czyli wokół bieguna południowego, jest zaskakujące. Pokrywa lodowa, jak to
zwykle ma miejsce w środku zimy, szybko się zwiększa. Jednak w ostatnich
tygodniach było jej znacznie więcej niż powinno według normy z ostatnich
kilkudziesięciu lat. Naukowcy taki przyrost lodu tłumaczą wpływem dziury
ozonowej. Brak sporych ilości ozonu w atmosferze powoduje, że nad Antarktydą
wieją zimniejsze niż zwykle wiatry, które systematycznie ochładzają kontynent. Stąd w tym sezonie nowe
rekordy zimna wokół francusko-włoskiej bazy polarnej Concordia czy niemieckiej
bazy Neumayer. Oczywiście nie we wszystkich regionach Antarktydy jest zbyt zimno
i zbyt lodowo, ale jednak wpływ uszczerbku w warstwie ozonowej jest istotny.
Naukowcy z Brytyjskiej Służby Antarktycznej (BAS), którzy efekty swojej pracy
zamieścili na łamach pisma "Geophysical Research Letters", są zdania, że proces
chłodzenia Antarktydy skończy się po tym, jak atmosfera będzie wolna od gazów
niszczących powłokę ozonową, o których szczegółowo mówi Protokół Montrealski z
1989 roku. Dziura ozonowa powinna więc zaniknąć do 2060-2070 roku. Dzięki temu
według symulacji komputerowych do końca wieku Antarktyda straci ponad 30 procent
swojej masy lodowej. Naukowcy zamierzają teraz zbadać rdzenie lodowe, aby
dowiedzieć się czy przed pojawieniem się dziury ozonowej pokrywa lodowa
topniała, czy też systematycznie się nawarstwiała. To ostatecznie odpowie na
pytanie, czy dziura ozonowa ma tak wielki wpływ na klimat Antarktydy, jak się
tego spodziewają badacze. Czy freon i inne gazy niszczące warstwę ozonową, które
zostały wycofane z użycia w ostatnich 20 latach, tak naprawdę chroniły nas przed
gwałtownym postępowaniem ocieplenia klimatu? Nie. Ponieważ powodując dziurę
ozonową naraziły m.in. mieszkańców południowych regionów Australii i Ameryki
Południowej na niebezpieczeństwo ze strony promieniowania ultrafioletowego,
które w nadmiernych ilościach może powodować m.in. raka skóry.
www.twojapogoda.pl
METEO-BLOG:
O meteorologii z nieco innej strony 

4 ofiary wichury w rejonie stolicy USA
(27.07/04:05) - Podczas jednej z największych fal upałów w
historii pomiarów meteorologicznych w rejonie stolicy Stanów Zjednoczonych,
przeszła gwałtowna burza, która spowodowała śmierć 4 osób. Na przestrzeni
ostatnich 23 dni tylko przez 1 dobę temperatura na ulicach Waszyngtonu
utrzymywała się poniżej poziomu 30 stopni. Żar panuje nieustannie od 15 dni, a
termometry pokazują ponad 35 stopni już od 5 dni. Nic więc dziwnego, że miliony
mieszkańców miasta oczekują na przynajmniej kilka kropel deszczu, które
przyniosłyby orzeźwienie i oczyściły powietrze z pyłu i smogu. Jednak burza,
która dotarła tam w niedzielny (25.07) wieczór, okazała się niszczycielska w
skutkach. Towarzyszył jej ulewny deszcz z gradem i porywisty wiatr. Wichura
połamała setki drzew, które upadały na ulice, chodniki, samochody i domy. Na
skutek zerwania linii energetycznych w samym Waszyngtonie i na przedmieściach
prądu zostało pozbawionych 430 tysięcy odbiorców. Tak wielkich przerw w
dostawach energii elektrycznej nie notowano w stolicy USA od 2003 roku, czyli od
uderzenia huraganu Isabel. Na skutek obrażeń spowodowanych przez upadające
gałęzie i linie energetyczne zginęły 4 osoby, w tym 6-letni chłopiec. Po burzach
temperatura nieznacznie spadła z poziomu 38 do 32 stopni. W kolejnych dniach
jeszcze bardziej się ochłodzi i jest szansa, że na przełomie lipca i sierpnia
przynajmniej przez jakiś czas temperatura będzie balansować na poziomie 29-30
stopni, a przy tym pojawi się więcej opadów deszczu. Szczególnie trudno jest
wytrzymać nocami, gdy wilgotność powietrza znacząco wzrasta, a temperatura nie
chce spadać poniżej 25 stopni. Wielu mieszkańców Waszyngtonu i innych dużych
miast wschodniego wybrzeża USA, jest przez to chronicznie niewyspanych, zażywa
nadmiernie środki nasenne i pije znacznie więcej niż zwykle kawy.
www.twojapogoda.pl
MULTIMEDIA:
Nasze najciekawsze galerie zdjęć

MULTIMEDIA:
Nasze najciekawsze galerie panoram

MULTIMEDIA:
Filmy o pogodzie w jakości HD


Mongolia w skrajnościach temperatury
(26.07/20:18) - Mieszkańcy Mongolii, którzy z powodu
ukształtowania terenu na którym mieszkają, muszą znosić olbrzymie wahania
temperatury, w tym roku doświadczyli największych jej skrajności w swym życiu.
Potężne wyże panujące nad centralną Azją zimą sprowadzały nad Mongolię rekordowe
fale mrozów znad obszarów arktycznych. Temperatura przez wiele tygodni spadała
poniżej minus 40 stopni, miejscami sięgając nawet 50 kresek poniżej zera. Padły
miliony sztuk zwierząt hodowlanych, a ludzie znaleźli się na skraju głodu. Przez
całą zimę prowadzone były akcje humanitarne, które miały na celu zaopatrywanie z
powietrza ludność i zwierzęta w potrzebną żywność i wodę pitną. Mieszkający w
jurtach na jałowej ziemi mieszkańcy Mongolii jeszcze przez długie miesiące nie
wrócą do normalnego życia. Pogoda wcale im tego nie ułatwia, ponieważ po srogiej
zimie nadeszła gorąca wiosna, a po niej upalne i wyjątkowo suche lato.
Zwierzęta, które przetrwały zimę nie mają się gdzie paść, ponieważ trawa niemal
całkowicie wyschła. Wypas bydła na pełnym słońcu można przypłacić udarem.
Temperatura w ostatnich dniach w wielu regionach Mongolii sięgała w cieniu 40
stopni, a więc była o całe 20 stopni wyższa od normy, która dla lipca wynosi 20
stopni. Na przestrzeni wielu ostatnich lat temperatura rzadko kiedy przekraczała
35 stopni, najczęściej utrzymując się na poziomie poniżej 30 stopni. Ten miesiąc
zapisze się jako jeden z najcieplejszych w historii meteorologii. Co bardziej
zaskakujące w ciągu ostatniej dekady to już drugi najcieplejszy lipiec, ponieważ
poprzedni najcieplejszy zanotowano w 2007 roku. Ze względu na to, że ludność
Mongolii przeżyła nadzwyczaj srogą zimę, a po niej rekordowo upalne lato, to
bieżący rok zapisze się jako najbardziej skrajny pod względem temperatury.
Naprawdę trudno sobie wyobrazić, że w ciągu zaledwie kilku miesięcy temperatura
może skoczyć z minus 50 stopni do plus 40 stopni, a więc aż o 90 stopni.
www.twojapogoda.pl
WYWIAD:
Z Joanną Chętkowską polonistką na Syberii 


2010
| lipiec | czerwiec | maj | kwiecień | marzec |
luty | sty
2009 | grudzień | listopad | październik | wrzesień | sierpień
2009
| lipiec | czerwiec | maj | kwiecień | marzec |
luty | sty
2008 | grudzień | listopad | październik | wrzesień | sierpień
2008
| lipiec | czerwiec | maj | kwiecień | marzec |
luty | sty
2007 | grudzień | listopad | październik | wrzesień | sierpień
2007
| lipiec | czerwiec | maj | kwiecień | marzec | luty | sty
2006 | grudzień | listopad | październik | wrzesień | sierpień
2006 | lipiec | czerwiec | maj | kwiecień | marzec | luty | sty
2005 | grudzień | listopad | październik | wrzesień | sierpień
2005 | lipiec | czerwiec | maj | kwiecień | marzec | luty | sty
2004 | grudzień | listopad | październik | wrzesień | sierpień
2004 | lipiec | czerwiec | maj | kwiecień | marzec | luty | sty
2003 | grudzień | listopad | październik | wrzesień | sierpień
2003 | lipiec | czerwiec | maj | kwiecień
| marzec | luty | sty
2002 | grudzień | listopad | październik | wrzesień
|
|
|