Mieszkańcy miejscowości Hamburg na przedmieściach Buffalo nie kryją zdziwienia tym, w co zmieniły się ich domy. Gdy kładli się spać słyszeli, jak wysokie fale sztormowe rozbijały się o ich domy, ale nic nie wskazywało na to, aby im zagrażały.
Gdy się rano obudzili nie mogli się wydostać na zewnątrz, ponieważ drzwi i okna pokryte były grubą warstwą lodu. Widok zapierał dech w piersi. Wszystkie zabudowania wyglądały jak rodem z galerii sztuki. Gdy zdjęcia tego fenomenu obiegły internet, nie brakowało opinii, że zostały sfałszowane w Photoshopie.
Jednak nic bardziej mylnego. Lodowe domy to dzieło samej natury. W nocy na jeziorze Erie rozszalał się potężny sztorm, w trakcie którego temperatura spadła aż do minus 10 stopni. Fale uderzały w zabudowania, a spływająca po dachach i ścianach woda natychmiast zamarzała.
Z każdą godziną warstwa lodu przyrastała aż osiągnęła grubość kilkudziesięciu centymetrów. Zjawisko jest na pierwszy rzut oka piękne, ale też niebezpieczne i niszczycielskie. Inspektorzy budowlani zabronili mieszkańcom wracać do domów, ponieważ ważący setki kilogramów lód naruszył ich konstrukcję.
Jeszcze większe ilości lodu pokryły podwórka. Miejscami jego warstwa miała grubość nawet 3,5 metra. Mieszkańcy zwrócili się do władz o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej, który pozwoliłby na przyspieszoną wypłatę odszkodowań.
Chociaż podobne zjawisko było obserwowane w rejonie Buffalo w przeszłości wielokrotnie, to jednak nigdy wcześniej nie miało tak wielkiej skali. Praktycznie cała nadmorska dzielnica Hamburga doznała szkód. To, co dla miejscowych jest katastrofą, dla przyjezdnych jest atrakcją turystyczną. Tylko jednego dnia lodowe osiedle odwiedziły tysiące ludzi.
Źródło: TwojaPogoda.pl