Kataklizmy mające miejsce w jednej części świata mogą wpływać na pogodę w innych jego zakątkach. Przekonaliśmy się o tym w ubiegłym tygodniu, gdy nad Europę, w tym nad Polskę, dotarł dym pochodzący z olbrzymich pożarów lasów, trawiących od końca sierpnia rozległe obszary Ameryki Północnej.
Ogień wybuchł w amerykańskich stanach Oregon, Waszyngton, Idaho i Montana, a także w kanadyjskich prowincjach Kolumbia Brytyjska, Alberta, Saskatchewan i Manitoba. Na przełomie sierpnia i września dym unoszący się z pożarów lasów przysłonił niebo niemal nad całą powierzchnią Montany i Alberty.
Naukowcy tłumaczyli rekordowe pożary wyjątkową suszą i wysokimi temperaturami. Z kolei silny wiatr sprzyjał błyskawicznemu rozprzestrzenianiu się ognia, z którym walczyło tysiące strażaków, zarówno z ziemi, jak i z powietrza. Specyficzny układ niżów i wyżów sprawił, że w pierwszych dniach września chmury dymu zaczęły się przemieszczać na wschód.
Jak obrazuje to grafika przygotowana przez NASA na podstawie danych z satelitów, aerozole 4 września unosiły się nad pograniczem USA i Kanady, aby po zaledwie 2 dniach znaleźć się już nad Atlantykiem, a po kolejnych 2 dniach nad Europą. Około 8-9 września dym z pożarów dotarł nad Polskę, przez kilka dni przynosząc nam intensywniejsze niż zwykle barwy nieba i chmur o zachodzie Słońca.
Nad Polską spotkały się ze sobą aerozole nie tylko z USA i Kanady, lecz także południowej Europy, gdzie pożary trawiły Włochy i wiele krajów bałkańskich. W tych dniach przesyłaliście nam zdjęcia gorących barw nieba u kresu dnia. Dzień w dzień niebo płonęło, bo promienie słoneczne załamywały się na drobnych pyłach tworzących chmurę dymu.
Takie sytuacje mogą się w przyszłości powtarzać dużo częściej, ponieważ ostatnie sezony letnie były w Kanadzie i na północnym zachodzie USA nadzwyczaj suche i ciepłe. Temperatury biły rekordy. Tymczasem tamtejsze lasy sosnowe są wyjątkowo łatwopalne. Sosny wytwarzają bowiem olejki eteryczne, które szybko ulegają zapłonowi. W dodatku naga, wysuszona ściółka lasu sosnowego również łatwo zajmuje się ogniem.
Tak wielu pożarów w Kanadzie, jak tych odnotowanych w ostatnich kilku latach, nie było od czasu monitorowania ich za pomocą satelitów. To właśnie urządzenia umieszczone przez nas na ziemskiej orbicie ujawniają nam skalę tego żywiołu.
Źródło: TwojaPogoda.pl / NASA.